Autor Wątek: Żółta kartka od Pana Boga  (Przeczytany 141353 razy)

Offline agawa

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 12183
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 25, 2015, 09:02:59 pm »
Oj, jakie to dziwne uczucie: czytać swoje słowa sprzed jakiegoś czasu. Jakby kto inny je pisał, a ja 'z dziś' mogę tylko powiedzieć: po_mojemu one są  :D
oooAnciu, bardzo dziękuję za przypominajkę :) To niezwykle miłe :) I Twoje myśli włączone w moje przeżycia - ważne; jakbym przy dobrym winie w dobrej, serdecznej rozmowie była :) Jakby z dialogu powstawała nowa jakość :) Uwielbiam :) I dlatego tu piszę ;) Karmię swój narcyzm  C:-)
*
Odpowiedź na pytanie: jak jest teraz?
Ciągle poszukuję sensu; to nie proste, bo on kluczy, zmienia kierunek, wydaje się nie nieuchwytny. Raz go łapię i płynę na fali, raz gubię; i od nowa. W zeszłym roku, niejako 'zamiast' rozpoczęłam kolejne szkolenie zawodowe. Niezwykle trudne i wymagające. Mój mąż, szczególnie wtedy, gdy bywa na mnie zły, powiada, że moje szkolenie zastępuje mi wnuki; jest dla mnie tak absorbujące. To prawda. Angażowanie się w nowe wyzwania bardzo mi pomaga. Niestety ciągle nie wróciłam do malowania i do pisania. Odkładam na emeryturę  ;D Przecież jakieś plany trzeba mieć również na przyszłość  ;D
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 25, 2015, 09:08:16 pm wysłana przez agawa »

Offline braja

  • Swojaki
  • Wtajemniczona
  • *
  • Wiadomości: 2166
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #16 dnia: Wrzesień 25, 2015, 09:41:24 pm »
Ancia, jesteś niesamowita! Pisz, pisz, pisz!  :oklaski: :oklaski: :oklaski:
rak piersi przewodowy inwazyjny i nieinwazyjny, G3, T3N2a, potrójnie ujemny
zajęte 7 węzłów
chemia przedoperacyjna 4 AT 
mastektomia radykalna luty 2012
chemia pooperacyjna 4 TAC
radioterapia

Offline oooAncia!

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3142
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #17 dnia: Wrzesień 26, 2015, 09:06:42 am »
A wiesz Agawo, że chyba taki był mój zamysł. Ale taki podskórny... Dopiero teraz to odkrywam. Większość warsztatowej ekipy zna się niemal do szpiku kości, i to nie tylko od strony onkoprzejść. A ja wciąż nie jestem na tyle otwarta, by pytać, oczekiwać odpowiedzi, otwartości.... Więc poznanie Waszych historii, które umieściłyście na forum to dla mnie skarb. Poznania i dowiedzenia się tego, co chcecie powiedzieć. bez włażenia w butach.

Ochhhh... Braja. "Liznęłam" ociupinkę Twej miodowej opowieści i .... walczę z decyzją czy już czytać i pochłaniać czy delektować się po kawałeczku....

A dziś w Scyzorykowie deszcz pomieszał plany (zimno, ciemno, rzuca żabami, a od 11.tej zaplanowany Marsz Życia i Nadziei kieleckich Amazonek).  Katar gwarantowany... Małż krzywo patrzy na zamiar pójścia, bo już junior od wczoraj z kipą u nosa... Mam sumienia wyrzut, że w lutym pisząc wniosek do Urzędu Miasta o kasę na ten marsz wpisałam do budżetu zakup parasolek ...
Diagn. 12/2013, potrójnie ujemny, full service usług onkologicznych.

Offline Amor

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 11824
  • carpe diem
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #18 dnia: Wrzesień 26, 2015, 09:09:05 am »
Anciu- aż mnie zatkało, takie  miłe słowa !!! a jakie zobowiązujące! :D no  to lecę poćwiczyć, potem zrobić pastę do chlebka  tym razem z burakami , uskutecznię śmiechoterapię i zarażę nią męża!  :D wieczorkiem impreza urodzinowa  może potańczę ? ;)   ( to tak ogólnie,. a  w tzw międzyczasie -proza życia! ( brzmi nieciekawie a przecież  jakże pożądana , wymarzona  w trakcie chorowania )
miłego , pełnego dnia i dużo śmiechu!!! :-*

co do kataru - walczę by się  u mnie w pełni nie rozwinął ( wnusio zarażał)  i polecam odpowiedni wątek i wypróbowany  przez całą rodzinkę sinus rinse  !!
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 26, 2015, 09:11:39 am wysłana przez Amor »
styczeń2006, rak piersi lewej, przewodowy inwazyjny,T1N0M0,G1,węzły czyste (Her- ujemny) niehormonozależna,leczenie-  mastektomia na życzenie  i  4 AC
luty2007 ,wznowa  w bliźnie - 8 mm ,  hormonozależna
leczenie- wycięcie  blizny, radioterapia , kastracja radiologiczna jajnikow, tamoksifen 5 lat

Offline oooAncia!

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3142
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #19 dnia: Wrzesień 26, 2015, 01:25:34 pm »
Amorku, cudownego weekendu!

U nas wciąż leje...

A że chłopacy na targach rowerowych, więc miałam czas na kolejne kilka stron Agawowego wątku:
Karteczkę wetknęłam  (…) A wiecie, że karteczki są regularnie co jakiś czas zbierane specjalnym odkurzaczem i zakopywane na cmentarzu? Poważnie  O0

Po latach szczelinek by zabrakło. Przypomniała mi się historia odbudowy w Kielcach cmentarza żydowskiego i grobu kacyka. W nim znaleziono mnóstwo zwitków... O! To się ohel nazywa. Ten grób. Prace budowlane wstrzymano, by wszystkie zwitki zebrać, przejrzeć i znów zakopać. Dla Żydów imię Boga nie może zniknąć: tak więc jeśli w prośbach jest jego imię nie można go spalić czy zniszczyć. Cmentarz jest dobrym rozwiązaniem.
Właśnie pomyślałam o cmentarzu, na którym spoczywają moi rodzice. I o grobach bezdomnych, które nie zostały opłacone na kolejne 20 lat użytkowania.... Brrrr... wszędzie biznes....

Wpadłam aby się pochwalić - dziś walnęłam trasę Warszawa-Sarbinowo-Warszawa  :0ulan:
1100 kilometrów  O0 w 12 godzin  :oklaski:
Dzięki za autostrady  ztx


Szacun. Po pół godzinie za kółkiem wszystko mnie boli, nudzi mi się, gapić dookoła się nie można...A już jazda nocą to prawdziwa droga przez mękę. O deszczowej nocy nie wspomnę :-(

bo życie jakie jest?
piękne  ztx


Czyli niezależnie od decyzji JM na polibudzie czytaj i szukaj dobrych rzeczy!

Wiecie, że są wakacje?
wiecie…
Upalne i smutne te wakacje.
(...)
Dwa dni temu wróciłam z Mazur. Uwielbiam tam być. Moje wakacje z dzieciństwa mają kolor i zapach jezior.
(...) Zdaje się, że w marcu upolowałam bilety do Glasgow. Tam mnie jeszcze nie było  :D Więc będę oglądać zamczyska, będę wspinać się na wzgórza, będę szukać potwora z Loch Ness  8)
Bo są wakacje… eh… Choć smutkiem zszarzałe…


Nie wiem co się wówczas przydarzyło...Choć...żaden czas nie jest dobry na smutek...

Mazury pierwszy raz świadomie odwiedziłam podczas podrózy poślubnej: teściowa postanowiła przedstawić rodzinie synową ;-)  Pamiętam życie krów i bocianów w pełnej symbiozie. Ciemną zieleń traw. Małe jeziorka, których nie było na mapie. I ten język przesiedleńców ze wschodu. Cudny!  Już go niestety nie słychać :-(

Znalazłaś potwora?

Odnotowuję - dziś przeżyłam swój pierwszy w życiu (tak, tak  :P) rezonans magnetyczny  ;D
90 minut w tubie  ::((
Gdzie ja w tym czasie nie byłam  >:D I tu  >:(, i tu  >:D, i tu też  ::((, zajrzałam też tam  bxu oraz tam  :0ulan:

W tubie byłaś w stanie myśleć???? No fakt, ja też: wciąż jedna myśl w głowie: Kiedy to się zakończy!?!


A miałyście myśli, ze tak właśnie jest w trumnie?…  >:D



To nawet tam spokoju nie zaznam??? Poproszę o kremację i urnę z dobrym wyciszeniem ;-)

Dziś się cieszę znowu  ;D Fajny stan, gdy napięcie puści  ztx Tak dużo miejsca na wszystko w głowie się robi. Na nowe rzeczy, zajęcia, plany :) Cudownieeeee  ztx
(...)
Na razie wytropiłam Sztokholm za grosze, ale tam mi się chyba nie podobało. Jest jeszcze Barcelona na wtorek, ale urlopu nagle nie mogę w tygodniu wziąć. Berlin?… Drogo, a poza tym pociągiem lepiej  8)
Jeszcze jest Nepal  ??? ::) :-\ >:D Na tydzień…  ::) Też diablo drogo, ale tak egzotycznie…
No i tak sobie patrzę i patrzę  ;D (...)


Ojjj... to chyba moje tego tygodniowe emocje... Faaaajnie. Ale o podróżach to póki co mogę sobie pomarzyć. Właśnie trwa wymiana bojlera w kotłowni. Więc atrakcyjny  weekend zostanie zainstalowany na ścianie...


Jak ja kocham tak kombinować w oczekiwaniu - gdzie, kiedy, jak…  :0ulan:


Ojjjj.... tęskno mi za planowaniem... za cykadami, za kalmarami, za figą prosto z drzewa... pal licho egzotykę... Ja chcę do Cro!!!!

Mam  ztx
Wyspy Owcze  ztx
Na za dwa tygodnie  ztx
(...)
co ja tam, kurna, bendem robić…  ::)


Ciekawam wspomnień...mam nadzieję, że będą na następnych stronicach!






BYłam tam tylko raz w życiu, a w drodze powrotnej zrobiłam młodego  ;D Czyli 20 lat minęło… jak jeden dzień…


Czegoś nie qmam: było co nieco o pralni. Ale na pokładzie samolotu (bo stamtąd to się raczej do PL nie jedzie) to raczej pralni nie ma. Albo wątki najpewniej pomieszałam, co? Pralnia to mi do szaleństwo Tojki pasuje...najpewniej, to mam mózg nieco wyprawny i wyżęty...

Agawo
Z Ciebie trzeba brać przykład.
Wymyślone/postanowione/zrealizowane  ztx
Suuuuper!

Podpisuję się obiema łapami pod słowami Sasky7!
Diagn. 12/2013, potrójnie ujemny, full service usług onkologicznych.

Offline agawa

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 12183
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #20 dnia: Wrzesień 26, 2015, 07:53:11 pm »
to co w pralni, to i w samochodzie, i w pociągu, i w namiocie… i w zagajniku  8) C:-) 20 lat temu każde miejsce było dobre. Dziś nawet to klasyczne bywa zbyt dalekie  :P

A  faktem jest, że jakiś wyskok 'na szybko' pominęłam. Muszę zdjęcia odkopać :)

Offline oooAncia!

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3142
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #21 dnia: Wrzesień 28, 2015, 03:45:38 pm »
Jesteśmy umówieni, że jeśli dotrą do Wa-wy to się do nas odezwą.
No to będę czekać :) Szczególnie na malutką Olivię :)


I co??? Pojawili się w ciągu minionego roku?
A synom trza we właściwym czasie podetknąć pod nos fotkę Olivii i zrobić oczy a'la kot ze Shreka...

humoru nie mam to i nie piszę  :P
rozchorowałam się  :(
i się leczę…. leżeniem i nudą  >:(


Jak mnie rozłoży to wypróbuję tę metodę ;-)  Chętnie nawet dziś, ale muszę do piątku wypchnąć wniosek do fundacji i … jakoś mi z kipą nie po drodze...

Właśnie wróciłam z pięknego zajścia - Jezioro Łabędzie w wykonaniu baletu rosyjskiego; mniamusne :) A zaraz później bankiet  >:D na którym publicznie wznisłam toast (tradycyjnie  C:-)) za zdrowie  :0ulan: Bo właśnie dwie godziny temu zaczęłam siódmy rok bez raka  :0ulan:
6 lat minęło jak jedne dzień  :)
14 listopada, 6 lat temu, zamknęłam raka w słoiku  >:D I tam siedzi  C:-)


:-) I kolejnych urodzin, i kolejnych, i kolejnych....

Zastanawiam się, którą datę mam obrać za drugie urodziny... Dzień diagnozy, pierwszy drink, operacja...Jak operowali, to po skorupiaku nawet śladu nie było...

Ciesze się bardzo ,ze już po!  :oklaski:Nie wiem wprawdzie co ci uciachali , ( nie doczytałam ,albo nie zwierzyłaś się ) ale mam nadzieję,ze nic szczególnego i widocznego! Duzo zdrówka! :-* :-*
ręce jej w każdym razie zostały, bo z pisaniem sobie radzi  ;) to najważniejsze  >:D
oczy też :)
nogi też ;) właśnie mnie do łazienki i spowrotem doprowadzono ;)
brawo, mózgu też nie wycięli xhc

To się nazywa wsparcie! :-)



leżę i marudzę  ;D
a nawet jakąś awanturkę drobną zrobiłam  :P

I myślę, że rzeczywiście lepiej po takim zajściu zostać ze 2 dni dłużej w szpitalu, bo widok kuchni obsługiwanej przez facetów, nie działa na mnie zdrowotnie  ::)
(...)(


Domyślam się, że wycięto to, na co i otaczający lekarze i u mnie mają ochotę: „Pani Aneto, trendy są teraz takie, że się wycina!”. A jak będą trendy, że się nie wycina to co: przyszyją mi w powrotem?


hehe, nie 'bezworeczkowych', bo to nie woreczek był, a pęcherzyk  :P
Iiiiii... no to strzeliłam, jak qlą w płot ;-)


Tak :) (...) Zdecydowanie chyba gust mi się zmienił wraz z moim wiekiem  xhc
Szczególnie dodając jeszcze jedną moją fascynację, czyli Seana Connery, którego kiedyś przypadkowo spotkałam w dalekim świecie nad jakimś basenem  ztx
Opowiadałam Wam?
Jak go zobaczyłam? i pomyślałam, że podejdę i powiem po angielsku mniej więcej tak - Dzień dobry, przepraszam, ze przeszkadzam, ale muszę panu koneicznie powiedzieć, jak pana uwielbiam, szczególnie za rolę w filmie Imię Róży, ale też widziałam…. (no długa ta przemowa była  >:D). Ale ponieważ mój angielski nie jest płynny i czasami słów mi brakuje, więc cyzelowałam swoją przemowę i jeszcze dla kurażu zamówiłam sobie drinka. I siedziałam, zerkałam  na stolik obok, kontrolowałam czy pan Sean jeszcze jest i cyzelowałam dalej. I zamawiałam kolejne drinki, bo od nich mi się jakoś lepiej po angielsku myślało  ;D Po jakichś 3 godzinach i po dobrych kilku kolejnych drinkach, zauważyłam, że pan Sean zbiera się do wyjścia; czasu na dopracowanie przemówienia nie było, więc zerwałam się od swojego stolika łapiąc równowagę  C:-) i powiedziałam - Sir Sean you're ok, verry super  ok ;D
 xhc
I mi podziękował  ztx I swoją dłoń podał  ztx I uścisnął dłoń_moją  ztx I się uśmiechnął  ztx

 


Agawo, you are the best! A mój monitor cały w jabłku, które podczas czytania znajdowało się w gębie czytającej. Czym ja to doczyszczę?

Ja mam traume z dzieciństwa - jak zastałam mojego ojca z uniesionym  młotkiem w jednej ręce  a karpiem w drugiej!!!!!  :o Na nic zdały się tłumaczenia ,ze rybka tak sobie tutaj tańczy na desce!!
 U tesciow krążyła opowieść o indyku który 15 min latał po kuchni bez głowy!!!

Po diagnozie zapragnęłam zdrowego jedzenia – w tym królika i indyka ze wsi. No i chrzestna przywiozła. Z tym, że króli był wielki i żywy. I ponoć śliczny. I chętnych na oprawce brakowało. Więc zapowiedziałam, że Pafnucego zobaczę albo jako mięsko albo żywego, gdy zapadnie decyzja o hodowli... Teść z rańca wziął tasak w dłoń...   Indyka na szczęście został już przywieziony bez piór, w stanie zwiotczenia i wypatroszony...

(...)
No dobra - po powyższej ironii już słychać, że nie lubię świąt  :P
(



A ja uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam.
Już kombinuję co robić w tym roku na ozdoby: rok temu były reniferki z korkach od wina. Co roku góra pierników, suszenie pomarańczy....


(...)
Wczoraj podjęłam decyzję o uśpieniu Conni. 5 stycznia skończyła 15 lat. Od 2 lat była na sterydach i lekach uśmierzających ból z powodu chorych stawów, od kilku miesięcy nie widziała i nie słyszała, od kilku tygodni miała zaburzenia równowagi i się przewracała, od kilku dni nie mogła już wychodzić na dwór za swoimi potrzebami… Ale nie cierpiała z bólu… ale czule była wdzięczna za głaskanie, za smakołyki podtykane pod nos, prawie się uśmiechała, gdy wiedziała, że jej ukochany pan przyjechał…
(...)
A teraz siedzę sama (choć z mężem….) i płaczę… I się zastanawiam, czy jednak mogłam podjąć inną decyzję?…
(...)
Piszę o Conni, o tym, że dziś odeszła do psiego raju, że jej w tym pomogłam, bo nie chcę być dziś wieczorem tak bardzo sama… Nawet nie mam z kim na spacer iść… 



Boruta była z nami 16 lat. Wilk na nogach jamnika. Wyła w nocy, gdy odchodził mój tato (mieszkający o km dalej). My wyliśmy gdy przyszło nam ją pożegnać... Cierpiała podobnie jak Conni, choć znacznie krócej... Jest w naszym ogródku. Jakoś nie mogliśmy dopuścić myśli, że nie wiadomo co się z nią stanie (no bo w końcu jeśli w ludzkim krematorium personelowi nie zależało czyje prochy sypią do urn...)...

Zostaję adopcyjną mamą :) Dziś podpisałam, zastanawiając się - czy na pewno wiem, co robię - umowę adopcyjną. Dziewczynka przyjedzie do nas w piątek :)
Ma 4 latka, jest z hodowli, ale już nie może mieć więcej dzieci, więc oddają ją w tzw dobre (czyli nasze  C:-)) ręce :)
Przedstawiam Wam - oto Romina di Gattinata  ztx


 O rety! Jaka piękność!!!! Jest wciąż z Wami? I co za imię!  Nie to co nasze futra o pospolitych imionach Fisia i Miecia...

s. 92 zakończona
Diagn. 12/2013, potrójnie ujemny, full service usług onkologicznych.

Offline agawa

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 12183
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #22 dnia: Wrzesień 28, 2015, 07:25:05 pm »
Anciu, podziwiam Twoją systematyczność i zacięcie :) Tak po kolei czytasz, a przy okazji i ja sobie przypominam - te dobre i te trudne chwile. Jestem Ci za to wdzięczna :)
A Romina ciągle jest z nami. Jest królową domu i jak królowa się zachowuje. Uwielbiamy ją wszyscy. A ona uwielbia jedynie swojego pana, czyli mojego młodszego syna; chodzi za nim jak pies i płacze, gdy go zbyt dlugo nie ma w domu. Potrafi wtedy przyjść do mnie i nakrzyczeć. Kiedyś nagram jej awanturki ;) Gorzej niż rozpieszczonego dziecka  ;D
Acha, jeszcze Olivia i jej rodzice - jesteśmy w kontakcie mailowym. Przez Polskę przejechali jak wiatr, czyli szybko, zbyt szybko, nie spotkaliśmy się. Ostatnio napisali do mnie z okolic Hunan w Chinach. Zostali tam dłużej, uczą angielskiego w szkole i piszą, że są szczęśliwi :)

Offline oooAncia!

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3142
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #23 dnia: Wrzesień 28, 2015, 07:38:48 pm »
Miło mi Agawo!
Królowa Romina.... czy panuje również nad Alvinem? ;-)

My uwielbiamy koty. Czasami się śmiejemy, że całą naszą czułość przelaliśmy właśnie na nie. Zresztą małż mówi o nich moje ko-córki (i to nie błąd ort.).
Właśnie jedna śpi i pochrapuje w moim pobliżu. Zresztą, ruda jako pierwsza wyczuła, że jest coś nie tak z cycem. Wciąż kładła się na mojej piersi i, co zrozumiałe, wciąż ją stamtąd wyganiałam (jednak 3 kg włochatego worka to pewne obciążenie dla miseczki A).
Marzy mi się jeszcze "brunet wieczorową porą" czyli czarny kot z zielonymi oczyma...ale to jak jakaś singielka zostanie. Póki co wyznaję zasadę, że z kotami jak z butami - najwygodniej mieć dwa.

Udanego wieczoru wszystkim Czytaczkom życzę. Końca świata łysy czerwony nie przyniósł, więc dobra nasza!
Diagn. 12/2013, potrójnie ujemny, full service usług onkologicznych.

Offline Amor

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 11824
  • carpe diem
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #24 dnia: Wrzesień 28, 2015, 08:40:42 pm »
A i jeszcze jedna kocia mama!  super ! ja od ponad 20 lat mam w domu koty ( niestety nie te same ) , aktualne  moje dwie   kocice mają ponad 7 lat ! Wczoraj zauważyliśmy ,że Wita nie ma kła!!! tego jeszcze z kotami nie przerabiałam!  co do cyca, to koty uwielbiają klatkę piersiową - zdrowych ludzi także! Tam jest cieplutko i można "mamie" spojrzeć  prosto w oczy, no i czasami pougniatać markując masaż!:) ( to  dla nich wielka przyjemność  , pozostałość z wczesnego dzieciństwa, gdy masowało się mamin sutek ssąc mleczko).  Poprzednie kocice tez były dachowcami ( pierwszy był persem)- jedna biało -czarna , druga -tygrysek. Zaklinałam się ,że następne muszą być całkiem inne - np. biała i ruda.
 No i  los  zdecydował- jest biało-czarna i tygrysek! :D
Pojawiła się nowa miłość - wnuczek i  alergolog kazała mi odizolować go od kotów! ojojojo jakie nieszczęście! mam cichą nadzieję,ze maluch   nie będzie jednak  na nie uczulony!  ::)
Końca świata nie było- uff, prasowanie nie poszło na marne! ;D
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 28, 2015, 08:42:18 pm wysłana przez Amor »
styczeń2006, rak piersi lewej, przewodowy inwazyjny,T1N0M0,G1,węzły czyste (Her- ujemny) niehormonozależna,leczenie-  mastektomia na życzenie  i  4 AC
luty2007 ,wznowa  w bliźnie - 8 mm ,  hormonozależna
leczenie- wycięcie  blizny, radioterapia , kastracja radiologiczna jajnikow, tamoksifen 5 lat

Offline agawa

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 12183
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #25 dnia: Wrzesień 28, 2015, 09:48:22 pm »
Końca świata nie było- uff, prasowanie nie poszło na marne! ;D

 xhc więc i ja dziś za prasowanie się wzięłam, ufff…  8)

Romina rządzi Alvinem też. Zagląda do jego miski, pije jego wodę, układa się na jego posłaniu - on w tym czasie zawsze 'śpi'  ;D czyli udaje, że nie widzi takich zniewag  >:D

Offline DanaPar

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 9708
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #26 dnia: Wrzesień 28, 2015, 11:40:01 pm »
Anciu pięknie piszesz i uważnie czytasz  :oklaski:
Dopiero dziś dotarłam tutaj, cieszę się, że zadomawiasz się wśród nas  ztx

Zdjęcia z Peru chętnie pokażę, gdy się spotkamy, lub gdy w końcu nauczę się umieszczać je w jakiejś internetowej galerii, a relacja jest w wątku podróże duże i małe. Nie mam lekkiego pióra, więc niekoniecznie jest to ciekawe do czytania  :-\

Mam podobnie, jak Ty, cieszę się z każdych kolejnych urodzin. W tej kwestii choroba nic u mnie nie zmieniła, bym powiedziała (jeśli użyć jednego słowa) że mnie ustatkowała  :)

Anciu, życzę by była to pierwsza i ostatnia żółta kartka od Pana Boga  :)
Buziaki na dobranoc  :-* :-* :-*
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 28, 2015, 11:43:25 pm wysłana przez DanaPar »
Carcinoma introductale G3: mamotom 22.09.05.
4 x AT
mastektomia + 22 węzły (2 zajęte): 2.01.2006
4 x AC
radioterapia 50,0 Gy w 25 frakcjach
ER-, PR-, HER +++

Offline agawa

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 12183
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #27 dnia: Wrzesień 29, 2015, 12:02:10 am »
Anciu, jedną z nas się stajesz… Chcę dopisać, to, co pomięłam, a o co zapytałaś w tekście cytowanym: co smutnego się wydarzyło w wakacje zeszłoroczne. Nie tylko dla mnie, ale i dla nas wszystkich_tutaj. W tamte wakacje zmarła jedna z nas. Nasza Dani… Ta od rudego kota. Na początku mojego wątku jest dużo jej wpisów….

Offline TOJKA

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 10732
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #28 dnia: Wrzesień 29, 2015, 12:45:29 am »
Nasza Dani… Ta od rudego kota. .
była z rocznika 2008 - bardzo obfitego  rocznika
operacja oszczędzająca 2008r
rak piersi przewodowy inwazyjny, potrójnie ujemny, G3
zajęte węzły (ile? wpiszę jak zajrzę do dokumentów ;) )
chemioterapia 6 x AC;  radioterapia
operacja i leczenie w Wielkopolskim Centrum Onkologicznym

Offline oooAncia!

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3142
Odp: Żółta kartka od Pana Boga
« Odpowiedź #29 dnia: Wrzesień 29, 2015, 09:57:18 am »
[']

Jaka to dziwna zależność. Z jednej strony Amazonki o wiele bardziej cieszą się życiem, z drugiej, choć otarły się o coś co dla wielu jest niemal równoznaczne ze śmiercią, i wydawać by się mogło, że ją oswoiły (lub siebie z myślą o niej) to jednak bardziej przeżywają każde odejście...

W Kielcowie w kwietniu tego roku w zasadzie co tydzień odchodziła jakaś koleżanka. Obok jednej z nich siedziałam na wigilii i zachwycałam jej głosem (niski, ciepły). Zamarzyło mi się wówczas, by rok później też szukac miejsca obok Małgosi. Nie miałam pojęcia, że już wtedy wiedziała, że atak choroby jest zbyt silny, że lekarze rozłożyli ręce... tak cudnie cieszyła się tamtym spotkaniem...

Koty...uwielbiałam od zawsze. Puszek trafił do mnie, gdy miałam 6 lat. Tato musiał na drzewach na osiedlu rozwiesić kilka ogłoszeń o treści "Anetka ma kotka!"... Niestety ktoś po jakimś czasie przerobił go na ocieplacz na korzonki...
Następnego maluśkiego przyniosłam do domu i ... mieszkał cichuteńko w szafie przez 2 dni... Ale tam robił wszystko, więc można sobie tylko wyobrazić minę mojej mamy, gdy otworzyła drzwi szafy...

Małż nie znosił kotów, bo "go jeden udrapał". No jak się nie umie z futrem obchodzić to tak bywa. Na Fiśkę 4 lata temu też kręcił okrutnie nosem. Ale ta sprytna bestia szybko go sobie kupiła swą przymilnością i mruczeniem...

Tak, alergicy mają przerąbane. Mój siostrzeniec spędził wigilię trzymając Fiśkę na kolanach - nos czerwony, łzy lecą ale i tak zapytał: Mamo, a może byśmy sobie kota sprawili? ;-)

Dana, dotrę do podróży, na pewno. Super, że mnie poinstruowałaś, bo powolutku penetruję forum, i widzę w nim coraz więcej zakamarków.
Diagn. 12/2013, potrójnie ujemny, full service usług onkologicznych.