Autor Wątek: Głodówka ekstremalna  (Przeczytany 1148 razy)

Offline braja

  • Swojaki
  • Wtajemniczona
  • *
  • Wiadomości: 2802
Głodówka ekstremalna
« dnia: Lutego 16, 2019, 04:16:33 am »
Niechcący natrafiłam na wzmiankę o facecie co nie jadł przez ponad rok i szczena mi opadła. Betharian nie traktuję poważnie, ale oto przypadek jak najbardziej potwierdzony medycznie- gościu nie jadł przez 382 dni! Dostawał co prawda witaminy i elektrolity, jednak żadnych białek, węglowodanów i tłuszczy! Nie dożył może spektakularnego wieku, nie znalazłam jednak żadnej informacji że jego zgon był w jakikolwiek sposób związany z postem. Pięciu innych pacjentów na podobnej "diecie" w tamtym czasie umarło. Obecnie takie praktyki sa zakazane, więc się pewnie nigdy nie dowiemy jak to było możliwe.  Wiadomo, w Indiach opowieści o różnych joginach co to nie jedzą miesiącami jest pełno, no ale oni stosują różne praktyki medytacyjne itp. Ten facet medytował jedynie o utracie wagi ;)  Kurcze, głodna się zrobiłam...

https://en.wikipedia.org/wiki/Angus_Barbieri%27s_fast

rak piersi przewodowy inwazyjny i nieinwazyjny, G3, T3N2a, potrójnie ujemny
zajęte 7 węzłów
chemia przedoperacyjna 4 AT 
mastektomia radykalna luty 2012
chemia pooperacyjna 4 TAC
radioterapia

Offline Perła

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 4867
Odp: Głodówka ekstremalna
« Odpowiedź #1 dnia: Marca 02, 2019, 02:41:43 am »
Nie, no czad!
A ja stęskniłam się za głodówką, chciałabym znowu zrobić z 10 dni, ale tu w domu, gdzie wszyscy żrą... to niemożliwe. Co tydzień zaliczam jednodniówkę i już mi trudno. Wszystko przez to ,że nie ma komfortu samotności, albo bycia w ekipie podobnie myślących. No i zimno kurna wieczorem. Moja grupa filipińska w tym roku zaliczyła bajeczną Kambodżę i mieli wszystko super ogarnięte. Lepiej , niż rok temu. Większość robiła przynajmniej dwa tygodnie na wodzie ( nie, nie na kokosach), tak, że przy miesięcznej wyprawie, to zdążyli jeszcze popróbować lokalnego jedzonka. Ale byli i tacy, co jeszcze się włóczą po Tajlandii (kończą drugi miesiąc) i tam był mój ziomek, co 30 dni nie jadł. To już mocarze są i mają bardzo konkretną motywację.
Bardzo nie lubię, jak ludzie mi mówią, że to bzdury (okropne jest  to słówko, tak w ogóle), dla mnie to forma gruntownego porządkowania organizmu i nabrania wiary, że zdrowie jest możliwe. Jeżeli coś by mi się ponownie odezwało, to mam swoją osobistą broń i to daje mi w tym momencie pewien komfort.
Ale do tego po prostu trzeba się przekonać. Poczytać, zobaczyć ludzi, którzy  wyleczyli się z przeróżnego szajsu i samemu doświadczyć. Kiedyś zrobię 21-dniową, bo oprócz walorów zdrowotnych, ponoć można się spotkać ze sobą na głębszym poziomie.  ;) 
rak przewodowy piersi (carcinoma ductale  infiltrans) G2
 operacja oszczędzająca 2009,
 trzy węzły pachowe zajęte,
 chemioterpia 6x AC
 radioterapia
 tamoxifen 5 lat

Offline braja

  • Swojaki
  • Wtajemniczona
  • *
  • Wiadomości: 2802
Odp: Głodówka ekstremalna
« Odpowiedź #2 dnia: Marca 02, 2019, 04:06:44 am »
Na samą wodę nie dam się namówić ;) Nie ukrywam, że ten gościu mnie zaintrygował. Czy to możliwe, że przez ten cały czas żywił się swoim własnym tłuszczem?

W Polsce jest dla mnie zimno. I za nerwowo. No i o kokosy trudno… Kolega co próbował breatharianizmu. W czerwcu chodził w puchowej kurtce, a na dodatek wydzielał ostrą woń acetonu. Po miesiącu się poddał i stwierdził, że się nie da jak człowiek mieszka w suterenie i musi pracować
rak piersi przewodowy inwazyjny i nieinwazyjny, G3, T3N2a, potrójnie ujemny
zajęte 7 węzłów
chemia przedoperacyjna 4 AT 
mastektomia radykalna luty 2012
chemia pooperacyjna 4 TAC
radioterapia

Offline Perła

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 4867
Odp: Głodówka ekstremalna
« Odpowiedź #3 dnia: Marca 03, 2019, 01:38:26 pm »
Ja już nie robiłabym na wodzie kokosowej, bo to nie jest w ogóle głodówka. Ta woda ma tyle minerałów, że organizm jest raczej na specyficznej diecie, a mózg dostaje informację "jem".
Więc nie działa założenie przeleczenia się głodem. Po prostu nie zalicza się tzw. pierwszego przełomu kwasiczego, który następuje ok. 7-8 dnia ... czyli konkretnego czyszczenia . Warto potem dociągnąć do drugiego przełomu (różnie... ok 20 dnia, u niektórych wcześniej), bo wtedy następują intensywne procesy ozdrowieńcze, niejako "do dechy".
Dlatego moja 10- dniowa głodówka była przez "filipińskich' praktyków mocno krytykowana, że robię zawiechę  w pół drogi. I że skoro mam tam być przez dwa miesiące, to dlaczego nie wywalę tego raka, tylko się cackam. Cóż... bałam się tak długo być  tylko na wodzie... po prostu. Po miesiącu powtórzyłam akcję (też do pierwszego przełomu), ale to już nie to.To już był śpiew przerwany w locie.
Generalnie głodówka, to dla mnie bardzo ciekawy temat, fascynujący. Znam tylu ludzi, którzy przy mnie pili tylko wodę przez 40 dni!Owszem, wyglądali jak zasuszone patyki, ale żywczyki były z nich niezłe. Wszyscy doskonale się czuli i mieli lepsze wyniki badań po. Przynajmniej dwóch (jeden z łuszczycą, drugi z gronkowcem), tak mi powiedzieli. Muszę jeszcze przepytać tych "moich" z boleriozą.
I bardzo żałuję, że nie załapałam się na tę Kambodżę, ale plenerowa przygoda na Kostaryce pociągnęła mnie w tym roku bardziej. :) 
rak przewodowy piersi (carcinoma ductale  infiltrans) G2
 operacja oszczędzająca 2009,
 trzy węzły pachowe zajęte,
 chemioterpia 6x AC
 radioterapia
 tamoxifen 5 lat