Autor Wątek: dlaczego zostałam weganką  (Przeczytany 178 razy)

Offline mag

  • SPA
  • Uzależniona
  • *****
  • Wiadomości: 11985
  • Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno
dlaczego zostałam weganką
« dnia: Styczeń 13, 2020, 12:44:26 pm »
od dawna miałam pisać o tych zmianach u mnie i dobrze, że się wreszcie zabrałam, bo wydaje mi się, że zapominam, jak to po kolei było, choć właściwie był to dość szybki proces - a na pewno niespodziewany,

(krótko się nie uda  >:D )

w moim życiu miałam różne etapy "dietetyczne", odżywiałam się kilka lat wg zasad Montignaca i od tamtego czasu unikam pszenicy i białego curku - uważam, że są szkodliwe i warto je wyeliminować z diety, zwłaszcza u dzieci,
wierzę też w to, co Montignac pisał o produktach z wysokim indeksem glikemicznym,
(wcześniej miałam też bardzo grzeszne etapy, gdy żywiłam się głównie snikersami)

od lat nie jem wędlin, ale głównie dlatego, że są niesmaczne i mam świadomość, co w nich jest,
unikam trucizn w postaci przetworzonych produktów i czytam etykiety,

ale nigdy nie myślałam o definitywnym porzuceniu mięsa, a już niejedzenie nabiału uważałam za fanaberię (głównie dlatego, że sery są takie smaczniutkie!)

właściwie wszystko wydarzyło się przez moją córkę i wcale nie dlatego, że ona od bodaj 4 lat mięsa nie je, a nabiał też powoli odstawiła,

na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku, podczas naszych częstych rozmów telefonicznych (rozmawiamy naprawdę o wszystkim i często też o niczym), z naszej paplaniny wyłowiłam kilka jej ciekawych uwag na temat różnych produktów spożywczych - zapytałam więc, skąd wie takie rzeczy,
okazało się, że czyta super książkę, która ją bardzo zainteresowała, ale że po angielsku, więc najpierw musiałam sobie jej poszukać u nas, nabyłam i też zaczęłam czytać,

i to był ten punkt zwrotny, choć stopniowy,

najpierw byłam bardzo zadowolona, że Sonka będzie, również za pomocą diety, dbała o siebie i swoje młode ciało,
potem, w trakcie czytania, docierało do mnie (ktoś może pomyśleć, że zbyt późno, ale na to nie poradzę już nic), że ja też mam nerki, serce, wątrobę i inne podroby i jeśli chcę, by jeszcze popracowały, to mogę im pomóc - a uwierzcie mi, że bardzo chcę, bo tylko sprawne pozwolą mi na dalsze leczenie,
czyli doszłam do oczywistego wniosku, że oprócz raka może mnie zabić niesprawna wątroba, która odmówi przyjmowania leków,
medycyna niestety zna takie przypadki,

no i od razu muszę napisać, że w moim weganizmie nie chodzi mi o to, że eliminacja produktów zwierzęcych wyleczy mnie z moich przerzutów, ale może pomóc mi w moim ogólnym stanie zdrowia, w to wierzę!
najwyżej umrę zdrowsza  :P

 
a dlaczego wierzę, że dieta cokolwiek może?   
bo już to przerabiałam, gdy Sonka chorowała i dwa lata brała końskie dawki antybiotyków,
gdyby nie ścisłe przestrzeganie diety, jej wątroba byłaby do wymiany, a być może nie skończyłaby terapii, bo jej organizm byłby jednym wielkim grzybem,

pamiętałam o tym, czytając książkę i być może był to jeden z czynników ułatwiających treściom z książki trafienie na podatny grunt,
a może był to po prostu dla mnie "ten moment" - ten, w którym pomyślałam, że w całej bezsilności wobec nawrotu choroby mogę coś dla siebie zrobić,

a kiedy człowiek ma największą motywację i siłę do zmian? kiedy wierzy w to, co robi,
i to jest u mnie ten moment, bo gdy po książce obejrzałam pewien film, o którym będzie niżej, to on tylko utwierdził mnie w przekonaniu o wegańskim jedzeniu,


najpierw jednak była książka (jak zawsze zresztą, potem dopiero kręcą film  :P )
książka o wymownym tytule "Jak nie umrzeć przedwcześnie" - Dr Michael H. Greger, Gene Stone

autor jest lekarzem, w książce pisze o swoich doświadczeniach oraz podpiera się masą fachowych lektur i badań naukowych, które znajdziemy w przypisach,

najpierw jest wprowadzenie, w którym czytamy między innymi, że tak jak i na naszych uczelniach, w USA na medycynie jest śladowa ilość zajęć z dietetyki,
to wymowne i w świetle tego nie dziwią zalecenia onkologów (nie wszystkich, ale jednak wielu) by jeść wszystko na co ma się ochotę, sami tak robią  ;)
jest też o babci doktora, dzięki której ten wybrał się na medycynę i której zadedykował książkę - ciekawy przypadek medyczny,

w I części są krótkie rozdziały, każdy o innym schorzeniu/organie np. "jak nie umrzeć na choroby serca" czy "jak nie umrzeć na cukrzycę" - tu był opisany spektakularny przykład pacjentów chorych na cukrzycę od 10-20 lat i cierpiących z powodu neuropatii obwodowej spowodowanej cukrzycą - to ta sama przypadłość, która dotyka masę kobiet leczonych chemią z powodu raka piersi,
otóż po zmianie sposobu odżywiania cukrzyca poszła precz, wraz z neuropatią!
i o ile dla osób interesujących się wpływem jedzenia na zdrowie nie ma nic dziwnego w tym, że cukrzyca znika po zmianie diety, to wyeliminowanie bólu z powodu uszkodzonych nerwów wydaje się być zaskakujące!

takie przykłady, poparte badaniami, są w każdym rozdziale,
i uprzedzając wątpliwości - wiem, że takich badań jest niewiele (dlaczego tak jest - można przeczytać w książce) i wiem, że nie pomaga to wszystkim chorym na wszystkie przypadłości- ale dlaczego mam nie spróbować?

(mała dygresja: o tym, by zainteresować się nie tylko lekami/preparatami, które pomagają większości i w nich pokładać nadzieję, ale przyjrzeć się też uważnie tym, które pomagają np. trzem na pięciuset, pisze  w swojej cieniutkiej książeczce "Prawa medycyny" onkolog Siddhartha Mukherjee, o którego "Cesarzu wszech chorób" będzie niżej)

w II części książki "Jak nie umrzeć przedwcześnie" czytamy o żywności roślinnej i o tym, co z niej mamy dobrego - bardzo pouczające,

dla mnie to książka w kategorii poszerzania mojej świadomości porównywalna do "Cesarz wszech chorób, Biografia raka", z której dowiedziałam się, że ścieżek, które muszą się przeciąć, by powstał rak, jest bardzo dużo i niestety nie znamy wszystkich, na większość nie mamy wpływu,
ale faktem jest, że muszą się wszystkie spotkać w jednym punkcie, od którego zaczyna się choroba,

z książki "Jak nie umrzeć przedwcześnie" dowiedziałam się, że nawet jeśli gdzieś w naszym ciele już doszło do zmutowania komórki w nowotworową, to wieloma czynnikami sami możemy na tyle spowolnić proces powstawania aktywnej choroby, że spotka nas ona nie za 5 lat, tylko za 125 - czy to nie pocieszające, że wtedy już i tak będziemy martwe?

i jednym z tych czynników jest jedzenie :)

a teraz o filmie,
film pt. "The Game Changers" (dostępny na Netfliksie) tylko potwierdził, że decyzja, którą podjęłam, jest słuszna,
zaskakujące w nim było to, że nie opiera się na ideologii, wytykaniu mięsożercom ich bezduszności, nie epatuje obrazami cierpiących zwierząt, nic z tych rzeczy!
 i to mnie ujęło,

obejrzyjcie, a będziecie zaskoczone 

na koniec (tak, już koniec,  xhc) anegdotka, śmieszna dla tych, którzy mnie i moje zamiłowania do czytania i gotowania znają:
ponieważ przygotowuję się do samodzielnego gotowania solidnie, mam już kilka książek kucharskich - w prezencie na urodziny dostałam "Jadłonomię", teraz zakupiłam przecenioną solidnie "Smakoterapię" - wysyłam zdjęcie tej ostatniej mojej córce i dostaję odpowiedź:
"bo wolisz czytać niż gotować"

kurtyna 

P.S. zachęcając Was do lektury i filmu mam na celu jedynie przedstawienie moich motywów - nie mam ambicji nawracania Was na zmianę sposobu jedzenia, jedzcie se, co chcecie  mnx

jeszcze link do książki:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3731480/jak-nie-umrzec-przedwczesnie-cala-prawda-o-zdrowym-zywieniu


 


rak piersi  potrójnie ujemny (TNBC), zajęty 1 węzeł, mastektomia: 2000, chemia 6xCMF, rekonstrukcja: 2006 i XI 2017 przerzuty do kości i tk. miękkich

Offline danuta

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3443
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 13, 2020, 02:48:19 pm »
dzięki Mag za skrótowy wywód, film obejrzałam i przemawia bardzo do mnie, a jako że bardzo chcę podreperować swój stan fizyczny,
co może poskutkować także na psychiczny, to spróbuję  weganizmu. Pewnie łatwe to nie będzie, bo trzeba zmienić nawyki żywieniowe
kilkudziesiecioletnie. Ale jak wnioskuję z filmu, nawet ograniczenie produktów zwierzęcych jest korzystne. Więc nie będę sobie wyrzucać jak dodam parmezanu do makaronu  ;D.
Fajnie będzie jeśli wszystkie przekonane będą się dzieliły swoimi doswiadczeniami, co powoli juz się dzieje ;)
Tak więc bądź naszą przewodniczką :)
i do :0ulan:
i :-*
6 x AT
mastektomia 2005
radioterapia
hormonoterapia

Online Parabola

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 5516
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 13, 2020, 03:39:35 pm »
Film mnie bardzo zaintrygował , zwłaszcza tym, że do niczego nie namawia, a pokazuje przykłady jak szkodliwe może być / celowo napisałam 'może być' / spożywanie mięsa i jego przetworów....chyba zwłaszcza przetworów.
Nie jestem jakąś szczególną fanką mięsa, ale nie powiem że nie lubię go  :D
Wędliny praktycznie odrzuciłam bo wszystkie smakują tak samo ... no wyjątek jak mam dostęp do wyrobów wiejskich, ale ze znajomego zródła.
Najbardziej to szkoda mi żółtych serów bo te uwielbiam, musze spróbować te wegańskie czy mi posmakują. Na bank to nie ma wegańskich jajek !

No cóż nawet jeśli nie bedę jej stosować tak restrykcyjnie bo np zjem jajko na miękko to chyba warto spróbować  :D
listopad 2003 rak piersi prawej carcinoma metaplasticum, carcinoma planoepitheliale  akeratodes.
G-2 T1NoMo trójujemny, zabieg oszczędzający.
6 chemii CMF i radioterapia.
IO Kraków Garncarska

Offline oooAncia!

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3634
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 13, 2020, 05:44:23 pm »
Lubię smak mięsa. Lubię od czasu do czasu wbić zęby w coś pysznego. I chyba bardziej niż aspekty pro-zdrowotne to mnie rusza cierpienie zwierząt, warunki, w jakich przychodzi im wegetować (bo trudno powiedzieć, że żyć) czekając na śmierć. Mogę nie jeść nic mięsnego przez kilka tygodni, a później aż mnie trzęsie na widok chrupiącego boczku. Może rzeczywiście coś jest w tym, że grupa krwi ma znaczenie i instynktownie od czasu do czasu zew się odzywa ;-)

Uwielbiam jajka (chyba dzień bez jajka to dzień stracony), biały ser, kefir, dobry dojrzewajacy ser.
I pomimo prób do vege srków jakoś mi to nie wchodzi. Kefir wodny nijak nie zastąpi mi tego mlecznego.

W menu całej rodziny mięsa jest mniej niż przed laty (ale to bardziej zasługa przemysłu niż naszego rozsądku).  Chłopacy mogą zjeść kaszę, ale na soczewicę ich nie namówię (już musiałam przez kilka dni jeść te porcje ugotowane dla 3 osób).
Lubię pasty ziarenkowo-warzywne (ale znów tylko ja w całym domu). Lubię zupy. A w zasadzie to kocham zupy. Mogę jeść 3 x dziennie. I widzę, że moje 5 porcji owocowo-warzywnych mocno ksręciło ku warzywom. I dobrze.

Bliżej mi do wegetarianizmu niż weganizmu.

Diagn. 12/2013, potrójnie ujemny, full service usług onkologicznych.

Offline betty

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3907
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 13, 2020, 08:12:56 pm »
Pisałam chyba (albo którejś z was mówiłam), że moja córka zaprzestała jedzenia mięsa, chyba około dwóch lat temu. Jest wegetarianką, z przewagą na weganizm. Generalnie bardzo rzadko je coś niewegańskiego.
Na początku mnie to przerażało. Bo co jej kupować, gotować, co ma jeść. Jak większości weganka kojarzyła mi się z liściem sałaty😎
Z czasem - z jej wydaną pomocą - trochę się nauczyłam. A trzeba wam wiedzieć, że kucharka ze mnie dupowata, a nawyki raczej tradycyjne.
Korzystamy z Jadłonomii, ale nie tylko. Na wielu stronach z przepisami jest podział na mięsne, wegetariańskie i wegańskie.
Zapoznałam się z soczewicami. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że są różne..

Ja osobiście nie umiem sobie odmówić nabiału - młodej kupuję wegańskie sery, mleko roślinne (uważajcie na soję, nie można przesadzić). Czasem, ale rzadko, jem też mięso. Wtedy młoda je falafel albo inne cudo.

Mag, szacun. Bo to duża zmiana, a początki niełatwe.

Zaczęłam kiedyś wątek o wegańskich przepisach, może dzielimy się tymi fajnymi?
2004 - mastektomia, docinka węzłów, 6 AC, hormonoterapia
2008 - rekonstrukcja (ekspander)
2015 - wznowa: 19 x paclitaxel, wycinka do samiuśkich żeber, wycinka narządów rodnych, 22 naświetlania, hormonoterapia,

Offline Amor

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 12115
  • carpe diem
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 13, 2020, 09:20:19 pm »
Mag super, że takie zmiany i  że ci się chce ! ja to odwieczny eksperymentator z różnymi zdrowotnymi dietami to i oczywiście po obejrzeniu filmu napaliłam się na wege. Doświadczenie mam, wiele już przygotowywałam potraw dla wegan, wegetarian, bezglutenowcow, bezcukrowcow itp. nawet lubię takie wyzwania :)
Zięć jako sportowiec po obejrzeniu filmu od razu chciał przejść na wege , a Olek tez się skłania, chociaż głośno nie mówi. Będę miała robotę :) ( im się marzą te sportowe sukcesy :D)
Polecam Wam na you tube  przepisy z Wege tuba- doskonałe, dla tych którzy lubili mięsne dania. Tam znajdziecie przepisy na kotlet "schabowy" z zasmazana kapustą, klopsiki w sosie koperkowym itp. i przeróżne pyszne typowo polskie zupy . Są tez przerobione słynne dania zagraniczne. Sa fachowo dosmaczone i to jest haczyk by smacznie i zdrowo przejść na nową kuchnię. Bo nie chodzi o to by być wege i jeść fast foody ( niby bez mięsa, ale smażone i tłuste, a może i przesłodzone) bo wege może być tez bardzo niezdrowa .
No to do roboty i smacznego :)
styczeń2006, rak piersi lewej, przewodowy inwazyjny,T1N0M0,G1,węzły czyste (Her- ujemny) niehormonozależna,leczenie-  mastektomia na życzenie  i  4 AC
luty2007 ,wznowa  w bliźnie - 8 mm ,  hormonozależna
leczenie- wycięcie  blizny, radioterapia , kastracja radiologiczna jajnikow, tamoksifen 5 lat

Offline mag

  • SPA
  • Uzależniona
  • *****
  • Wiadomości: 11985
  • Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 13, 2020, 11:11:18 pm »
dla mnie to naprawdę jest huk roboty, bo ja zero kuchenne jestem,
choć P mi zrobił ostatnio bigos wege ze świeżej kapusty i zupy już gotuje bezmięsne, a i wybiera takie bezśmietanowe,
zobaczymy...


rak piersi  potrójnie ujemny (TNBC), zajęty 1 węzeł, mastektomia: 2000, chemia 6xCMF, rekonstrukcja: 2006 i XI 2017 przerzuty do kości i tk. miękkich

Offline renifer

  • Swojaki
  • Wtajemniczona
  • *
  • Wiadomości: 1534
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 14, 2020, 08:47:39 am »
Film obejrzałam wczoraj i  w dużej mierze mnie przekonał. O dziwo, bo raczej sceptycznie podchodzę do bardzo eliminujących diet. Ale piękne jest to, że nie ma tam propagandy, nacisku.
Weganką raczej nie zostanę (na pewno nie teraz), ale już ograniczam mocno mięso, trochę nabiał. Z jajek rezygnować chyba nie chcę, raczej pilnuję, żeby były "od szczęśliwej kury" :)
Bliskie mi jest to, co napisała Ancia, mam w sumie bardzo podobnie.
Mag myślę, że kluczowe jest przekonanie, że robimy dobrze, wtedy łatwiej taką zmianę przeprowadzić.
Ale całkiem sporo wegańskich rzeczy jem, uczę też moje dziecko jeść soczewicę, fasolę. Grzybów niestety on nie tknie, a ja uwielbiam boczniakowe  flaczki i gulasze!
Pasty do chleba, wege paprykarze, pasztety - do tego wracam, bo ostatnio trochę odpuściłam. Dokształcam się, a że akurat gotować bardzo lubię, to jest to przyjemne. Muszę jeszcze buraczane burgery opanować - z gotowca widziałam w Rossmanie. Gdyby tak jeszcze czasu było więcej!
Rak piersi przewodowy inwazyjny wieloogniskowy, hormonozależny, HER-ujemny, G1 (T1cN1aM0)
chemioterapia przedoperacyjna:  FEC, Taxotere
mastektomia prawostronna: 05.2014
radioterapia, hormonoterapia (Nolvadex, Zoladex)

Offline betty

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3907
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 14, 2020, 09:02:40 am »
Dziś u mnie na obiad:

https://www.przepisy.pl/przepis/jesienny-gulasz-z-soczewicy

Sporo krojenia, ale efekt końcowy rewelacja.
Ja go co prawda trochę modyfikuję, ale niewiele.
2004 - mastektomia, docinka węzłów, 6 AC, hormonoterapia
2008 - rekonstrukcja (ekspander)
2015 - wznowa: 19 x paclitaxel, wycinka do samiuśkich żeber, wycinka narządów rodnych, 22 naświetlania, hormonoterapia,

Offline DanaPar

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 10759
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 14, 2020, 11:08:31 am »
Mięsa nigdy specjalnie nie lubiłam. W dzieciństwie wręcz mnie odrzucało. Zmuszana żułam długo, rosło mi w buzi, a gdy nikt nie widział wypluwałam. Ale rosół ze swojej kury ze swoim makaronem, uwielbiałam i mogłam go jeść codziennie.
Zastanawiam się czasem, czy to że jestem niska (rodzice: mamusia 170, tatuś 175) mając niemałych rodziców, nie spowodowało moje niejedzenie mięsa. Mleko uwielbiałam, jaja też.
Dziś też wystarczy mi zjeść raz do dwóch razy na tydzień coś mięsnego na obiad. Wędlin ni lubię, z wyjątkiem dobrego pasztetu.
Zupy bez kawałka mięska (choćby skrzydełka dwa) nie wyobrażam sobie. Musiałabym wtedy dodawać kostki rosołowe, a one chyba gorsze. Tam robię np. z zupą brokułową.
Uwielbiam wszelakie dania makaronowe, kasz niestety nie lubię, soczewice mnie odrzucają.
Fasolka szparagowa super, zupa grochowa raz w miesiącu. W ogóle mało urozmaiconą mam kuchnię, bo nie lubię gotować. Śniadanie to owsianka, która chyba nigdy mi się nie znudzi + jajko na miękko i kromka lulowego chlebka.
Mimo iż nie planuję przejścia na wege, ale chętnie będę podczytywać Was i cieszyć się z Wami z efektów przejścia na te dietę

Ja właściwie wegetarianką prawie jestem. I do mnie przemawia konieczność ograniczenia w diecie mięsiwa.

Trzymam kciuki za Wszystkie, które podejmą wyzwanie
Carcinoma introductale G3: mamotom 22.09.05.
4 x AT
mastektomia + 22 węzły (2 zajęte): 2.01.2006
4 x AC
radioterapia 50,0 Gy w 25 frakcjach
ER-, PR-, HER +++

Offline oooAncia!

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3634
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 15, 2020, 09:57:42 am »
Mięsa nigdy specjalnie nie lubiłam. W dzieciństwie wręcz mnie odrzucało.

A ja mając 4 lata zwyzywałam panią przedszkolankę, że mi mięso z zupki powyjadała (a zupa była bez mięsa, bo ono pewnie dla żołnierzy w jednostce zostwało. Bo zupę nam przywożono z jednostki wojskowej. Ot, takie uroki mieszkania na osiedlu z "trepami" ;-) ). A przedszkolanka zapamiętała mnie i tekst do końca swej pracy. W ostatnim roku jej pracy przyprowadziłam do przedszkola juniora. Spojrzała i skomentowała: oby się do mamusi nie wrodził.
Diagn. 12/2013, potrójnie ujemny, full service usług onkologicznych.

Offline DanaPar

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 10759
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 15, 2020, 11:13:51 am »
Anciu, jaką masz grupę krwi?
Wierzę (analizując to na wielu znajomych) że ma to znaczenie, co nam bardziej smakuje. Ja mam A+
Wczoraj robiłam zupę burakową ze śmietaną, ugotowaną na 3 skrzydełkach (ale mięsko zamrożone zbieram dla pieska). Do tego dobierane piure ziemniaczane z dużą ilością uduszonej cebulki. Dziś to samo. Gdyby nie te skrzydełka i śmietana, byłoby wege.
Carcinoma introductale G3: mamotom 22.09.05.
4 x AT
mastektomia + 22 węzły (2 zajęte): 2.01.2006
4 x AC
radioterapia 50,0 Gy w 25 frakcjach
ER-, PR-, HER +++

Offline oooAncia!

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3634
Odp: dlaczego zostałam weganką
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 15, 2020, 05:19:11 pm »
Dana, mam grupę 0.
Diagn. 12/2013, potrójnie ujemny, full service usług onkologicznych.