Autor Wątek: Maja  (Przeczytany 127927 razy)

Offline lulu

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 7808
Odp: Maja
« Odpowiedź #1680 dnia: Lipiec 24, 2019, 10:59:01 pm »
Maju sama widzisz, że nie taka straszna ta chemia.
31.12.2007 amputacja piersi prawej metodą Pateya
Carcinoma mammae, G2, ER+, PGR+, HER2-
Przez 5 lat kolejno Tamoksifen, Egistrozol, Mamostrol
Po ponad 7 latach rak piersi lewej
21.08.2015 amputacja piersi lewej
ER-, PR-, HER2+++

Offline AniaM

  • Grupa początkująca
  • *
  • Wiadomości: 99
Odp: Maja
« Odpowiedź #1681 dnia: Lipiec 25, 2019, 09:21:03 am »
Maju cieszę się, że trzymasz się dzielnie   :oklaski:
Dalej do  :0ulan: :0ulan: :0ulan:
"My decydujemy tylko o tym jak wykorzystać czas, który nam dano." GANDALF

Offline anka21

  • Swojaki
  • Zadomowiona
  • *
  • Wiadomości: 1331
Odp: Maja
« Odpowiedź #1682 dnia: Lipiec 27, 2019, 10:08:11 pm »
Maju trzymam kciuki  :0ulan:
życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz...
Moja mama po wycięciu raka piersi lewej w 2011.
pT1cMONO, Er 100%, Prg 100%, Her-.
Leczenie: 20 lamp, tamoksyfen 5 lat

Offline Maja048

  • Zadomowiona
  • **
  • Wiadomości: 1200
Odp: Maja
« Odpowiedź #1683 dnia: Sierpień 02, 2019, 01:22:27 pm »
Taka byłam DZIELNA a tu przyplątała się angina. Byłam u rodzinnego , dostałam antybiotyk, ja się dodatkowo kuruję herbatką z imbiru,cytryny,miodu, płuczę gardło . Chemia dopiero w środę więc się wykuruję . Tylko jakie będą wyniki krwi????????
Dzisiaj idę ogolić głowę i na dwór wyjdzie NOWA MAJA  xhc

Offline DanaPar

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 10815
Odp: Maja
« Odpowiedź #1684 dnia: Sierpień 02, 2019, 02:36:07 pm »
Maju po każdej z czterech pierwszych chemii, miałam antybiotyk, bo zawsze było coś. Trzeci tydzień był ok. i w terminie brałam chemię. Powodzenia, pozdrawiam serdecznie  :-* :-*
Carcinoma introductale G3: mamotom 22.09.05.
4 x AT
mastektomia + 22 węzły (2 zajęte): 2.01.2006
4 x AC
radioterapia 50,0 Gy w 25 frakcjach
ER-, PR-, HER +++

Offline braja

  • Swojaki
  • Wtajemniczona
  • *
  • Wiadomości: 2687
Odp: Maja
« Odpowiedź #1685 dnia: Sierpień 02, 2019, 03:38:50 pm »
Maju, kuruj się pod kołderką, do środy zdążysz. ❤
rak piersi przewodowy inwazyjny i nieinwazyjny, G3, T3N2a, potrójnie ujemny
zajęte 7 węzłów
chemia przedoperacyjna 4 AT 
mastektomia radykalna luty 2012
chemia pooperacyjna 4 TAC
radioterapia

Offline Maja048

  • Zadomowiona
  • **
  • Wiadomości: 1200
Odp: Maja
« Odpowiedź #1686 dnia: Sierpień 06, 2019, 11:37:22 am »
I już minęły trzy tygodnie....Dzisiaj jadę do koleżanki bo jutro już o 7:00 melduję się w szpitalu na założenie portu. Dostanę też drugą chemię. Angina wyleczona więc mam nadzieję,że wyniki będą dobre i chemia poleci.Oby tylko przebieg PO był podobny do pierwszego.Pozdrawiam jeszcze wakacyjnie....Miłego wypoczynku i samych radości  :-* :-* :-*

Offline lulu

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 7808
Odp: Maja
« Odpowiedź #1687 dnia: Sierpień 06, 2019, 03:52:33 pm »
Jak ja szłam na pierwszą AC, to pomna wrażeń innych dziewczyn, wąchałam zapach oddziału chemioterapii, czy jest jakiś konkretny. Spora część dziewczyn była na to wrażliwa, ja sprawdzałam, czy mnie też to dosięgnie. Nic takiego, żadnych skojarzeń przez całą chemię nie było ale też i moje nastawienie było takie, że to ma mi pomóc, więc jest dobre. Te kilka dni po, które może nie były najlepszymi, też dało się przeżyć i nawet nie mam jakichś negatywnych odczuć, kiedy sobie je wspominam. Właściwie przychodzą mi na myśl same śmieszne sytuacje.
31.12.2007 amputacja piersi prawej metodą Pateya
Carcinoma mammae, G2, ER+, PGR+, HER2-
Przez 5 lat kolejno Tamoksifen, Egistrozol, Mamostrol
Po ponad 7 latach rak piersi lewej
21.08.2015 amputacja piersi lewej
ER-, PR-, HER2+++

Offline Parabola

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 5534
Odp: Maja
« Odpowiedź #1688 dnia: Sierpień 06, 2019, 10:40:09 pm »
I już minęły trzy tygodnie....Dzisiaj jadę do koleżanki bo jutro już o 7:00 melduję się w szpitalu na założenie portu. Dostanę też drugą chemię. Angina wyleczona więc mam nadzieję,że wyniki będą dobre i chemia poleci.Oby tylko przebieg PO był podobny do pierwszego.Pozdrawiam jeszcze wakacyjnie....Miłego wypoczynku i samych radości  :-* :-* :-*

Maja  :o Ty jesteś nie do zdarcia... ;)
Kobieto zapomnij o tym 'vacie' ... jesteś niezniszczalna  :-*  :-*  :-*

Ps... ściskam mocno  ...
listopad 2003 rak piersi prawej carcinoma metaplasticum, carcinoma planoepitheliale  akeratodes.
G-2 T1NoMo trójujemny, zabieg oszczędzający.
6 chemii CMF i radioterapia.
IO Kraków Garncarska

Offline AniaM

  • Grupa początkująca
  • *
  • Wiadomości: 99
Odp: Maja
« Odpowiedź #1689 dnia: Sierpień 07, 2019, 07:59:34 am »
Cieszę się Maju, że dobrze i z humorem to wszystko znosisz. Pozdrawiam Cię serdecznie. :)
Mam pytanie do Ciebie - po jakim czasie od operacji miałaś chemię, o co chodzi z tym "zakladaniem portu"?
"My decydujemy tylko o tym jak wykorzystać czas, który nam dano." GANDALF

Online Natalia

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 7070
Odp: Maja
« Odpowiedź #1690 dnia: Sierpień 07, 2019, 08:46:38 am »
Maju przytulam,jesteś super dzielna kobieta.
Natalia

Offline lulu

  • Swojaki
  • Uzależniona
  • *
  • Wiadomości: 7808
Odp: Maja
« Odpowiedź #1691 dnia: Sierpień 07, 2019, 08:59:16 am »
O porcie to ja mogę, bo też mam. Jest to "urządzenie' wszczepione bezpośrednio do żyły, a "główka' tego urządzenia znajduje się tuż pod skórą. Podawanie kroplówek, pobieranie krwi jest bezproblemowe i wręcz komfortowe, bo nie ma "szukania" żył, tylko jedno pewne ukłucie i po krzyku. Port w niczym nie przeszkadza.
31.12.2007 amputacja piersi prawej metodą Pateya
Carcinoma mammae, G2, ER+, PGR+, HER2-
Przez 5 lat kolejno Tamoksifen, Egistrozol, Mamostrol
Po ponad 7 latach rak piersi lewej
21.08.2015 amputacja piersi lewej
ER-, PR-, HER2+++

Offline betty

  • Swojaki
  • Zakorzeniona
  • *
  • Wiadomości: 3927
Odp: Maja
« Odpowiedź #1692 dnia: Sierpień 07, 2019, 12:00:11 pm »
Maju, Dzielna Kobieto💚
Przejdziesz leczenie jak burza i życie wróci do normy.
Za dobre wyniki kciuki zaciskam.
2004 - mastektomia, docinka węzłów, 6 AC, hormonoterapia
2008 - rekonstrukcja (ekspander)
2015 - wznowa: 19 x paclitaxel, wycinka do samiuśkich żeber, wycinka narządów rodnych, 22 naświetlania, hormonoterapia,

Offline Maja048

  • Zadomowiona
  • **
  • Wiadomości: 1200
Odp: Maja
« Odpowiedź #1693 dnia: Sierpień 08, 2019, 10:36:02 am »
Witam....żyję dobrze....już odsapnełam po wczorajszym horrorze organizacyjnym w szpitalu. Opiszę jak się prześpię.... :-* :-* :-*

Offline Maja048

  • Zadomowiona
  • **
  • Wiadomości: 1200
Odp: Maja
« Odpowiedź #1694 dnia: Sierpień 08, 2019, 08:38:48 pm »
Cieszę się Maju, że dobrze i z humorem to wszystko znosisz. Pozdrawiam Cię serdecznie. :)
Mam pytanie do Ciebie - po jakim czasie od operacji miałaś chemię, o co chodzi z tym "zakładaniem portu"?

O porcie już napisała lulu. Ja miałam operację 18 czerwca a pierwszą chemię 17 lipca, czyli po miesiącu.

Wczorajszy dzień dał mi popalić...MASAKRA. W szpitalu byłam już o 6:40. O siódmej z minutami już byłam zarejestrowana, badanie krwi. O 8:00 zameldowałam się na Oddziale chemioterapii. Wywiad z p.doktor i "ma Pani bardzo dobre wyniki" - balsam na moje serce, bałam się, że antybiotyk mógł cosik pomieszać. Zaprowadzono na salę, przydział łóżka i przebierka w piżamkę.Całe szczęście,że spałam u koleżanki i miałam w co się przebrać - miałam być tylko kilka godzin więc po co piżama? Ok. 9:30 zawieziono mnie do Sali zabiegowej. Po miejscowym znieczuleniu Pani Doktór cały czas mówiła co będzie robiła, co robi i co będzie dalej. Trochę zaboli, muszę przycisnąć, przesunąć aby nie uszkodzić implant...Dzięki temu ja  będąc przygotowana nie czułam bólu...Po ok. 40 min
zawieziono mnie z powrotem na salę. Nareszcie mogłam zjeść śniadanie. Spytałam pielęgniarkę o której będę miała podaną chemię, stwierdziła, że za ok. 2 godz. Więc wziełam Emend i czekałam. Zawieziono mnie jeszcze na rtg dla sprawdzenia portu. Przyszła pielęgniarka od chemika, że mam przyjść na rozpiskę chemii / wcześniej mówiono,że sam doktór przyjdzie /. Przyjął mnie bez czekania, pochwalił wyniki, rozpisał chemię, dał Kartę informacyjną, skierowanie na następną chemię i mam wrócić na oddział. Mówię,że pielęgniarka pozwoliła już wziąć tabletkę a to było 1,5 godzinę temu. Stwierdził, że będzie ok. Nie było....zdążyłam się trzy razy zdrzemnąć a tu chemii dla mnie nie ma.Ok. 15:00 zawołały mnie i podłączyły jeden woreczek. Za następnymi musiałam czekać następne 1,5 godz. Koleżanka już przyjechała aby zabrać mnie do domu a tu "NIKT NIC NIE WIE". Już tabletka przestała działać, zaczęło mnie mdlić, zbierało się na wymioty. Gdy poszłam powiedzieć pielęgniarkom o tym to usłyszałam,że nie mają tabletki, mogą dać kroplówkę / dalsze przedłużenie pobytu / lub woreczki na drogę. Wściekła powiedziałam,że woreczki mam, i mają coś zrobić bo ja jeszcze muszę dojechać do domu a o wszystkim powiem gdzie trzeba. Koleżanka poszła kupić  coca colę. Trochę pomogło.Wreszcie mnie zawołano. Jedna największa zeszła dość szybko, następna się "zapowietrzyła" i musiały cosik z nią zrobić. Całe szczęście zwiększyła mi podanie bo ja już wybuchałam kolejny raz. Wreszcie   ostatnia najmniejsza. Po chwili przychodzi pielęgniarka ze strzykawką i mówi, że doda mi lek do ostatniej butelki i będę zabezpieczona . Zeszło dość szybko... i szybko po odłączenie, zmianę opatrunku i parę minut przed 18:00 wyjazd do domu. Kiepsko się jechało bo lało jak z cebra...Do domu przyjechałam ok. 19:00 , po 13-tu godzinach na nogach, ale szczęśliwa,że przez cały czas nic mi nie było. W domu lekka kolacja i fotelik na którym ze zmęczenia zasnęłam. Obudził mnie telefon i całe szczęście. Szybciutko łazienka i na tapczanik. Przespałam całą noc. Rano obudziłam się bo się wyspałam a nie ,że coś mnie mdli, ma mi się na wymioty. Zastrzyk działał ...Po lekkim śniadaniu wzięłam tabletki na dziś i....nawet mnie nie boli rana po porcie.  ztx ztx ztx Od dzisiaj zapisuję co jem, piję aby mieć ściągę na następne dwie....Qrde...jeszcze TYLKO DWIE. Nie myślę o białej...nie będę się "nakręcać"....Ale się rozpisałam, ale musiałam to z siebie wyrzucić. Następne już na chemioterapii dziennej, to ok. 1.5 godziny podania plus czekanie 1,0 godz. za wynikiem krwi. Ach kończę już ...Pozdrawiam i dzięki za WIARĘ WE MNIE  :-* :-* :-*